FANDOM


Witajcie!

Dziś jest co prawda poniedziałek, ale mimo to pomyślałem że warto opublikować wywiad w ramach „Admina od kuchni”. Chciałbym przedstawić Wam użytkownika ZelDelet, administratora i biurokratę Nonsensopedii i jednego z najstarszych (a przy tym nadal aktywnych) członków polskojęzycznej społeczności Fandomu. Życzę miłej lektury wywiadu!

AoK-ZelDelet
Witaj w Adminie od Kuchni, ZelDelet! Na sam początek powiedz nam coś o sobie. Emoticon_happy.png
Jestem starym zgredem, który skończył studia nauk społecznych, z sentymentu uwielbia VHSy i stare nagrania z TV, i przynudza. Emoticon_silly.png
A w zasadzie... dlaczego akurat ZelDelet? Emoticon_silly.png I dlaczego korzystasz z domyślnego avatara na FANDOMie?
Nicka "ZelDelet" wybrałem w 2005, gdy byłem jeszcze młody i głupi i nie miałem pomysłu na nic fajnego. Emoticon_silly.png Nie chciałem być na "A", żeby nie być na szczycie żadnej listy i nie rzucać się w oczy. Kolega z którym pracowałem, gdy tylko przyszedłem na Nonsensopedię, miał nicka "Zeartul", co też mnie zainspirowało. Człon "Delet" pochodzi oczywiście od angielskiego "delete" czyli kasować. Uwielbiałem sprzątać Nonsensopedię, kasując zbędne strony. Robiłem za sprzątaczkę i bardzo mi to odpowiadało. Raz chciałem zmienić nicka, ale znowu zabrakło mi kreatywności. Usłyszałem też opinię, aby go nie zmieniać, ponieważ jest kultową częścią historii portalu i dzięki niemu jestem rozpoznawalny. Avatary weszły stosunkowo niedawno. Jestem za stary aby ich używać. Emoticon_silly.png
Jesteś na FANDOMie od niemal trzynastu lat… jak to się wszystko zaczęło i jak toczyła się Twoja historia tutaj?
Zamieszkałem na Fandomie (znanym kiedyś jako Wikia, a wcześniej jako Wikicities) pod koniec 2005 roku, a dokładniej, dołączyłem do grona Nonsensopedystów 19 grudnia 2005 roku i to poprzez Nonsensopedię poznawałem Fandom (Wikicities).Samą Nonsensopedię poznałem zaś dzięki Wikipedii, gdy podczas ekowania stron dyskusji, natknąłem się na żartobliwy szablon informacyjny, wstawiony jednemu z wandali. Nie pamiętam już dokładnej jego treści, ale brzmiał jakoś tak: "To jest polska Wikipedia! Jeśli chcesz nadal pisać takie bzdury, zaloguj się na Nonsensopedii <adres www>". Kliknąłem na linka z tego szablonu, wszedłem na Nonsensopedię, rozejrzałem się. Poznałem jednego z jej administratorów, założyłem konto. I krótki czas później awansowałem na administratora i biurokratę portalu.. Nonsensopedia była wtedy mało popularna, choć nie brakowało pasjonatów, pragnących dzielić się swoim poczuciem humoru i dobrym nastrojem każdego dnia. Oczywiście, jedną kwestią jest bycie wesołym człowiekiem i posiadanie umiejętności dzielenia się swoim pozytywnym nastrojem, zaś drugą – tworzenie profesjonalnych i zabawnych artykułów dla Nonsensopedii. Wielu osobom niestety brakowało tego talentu. Dlatego też twierdzę, że pisanie dobrych artykułów, które będą zabawne niezależnie od tego, kto je czyta i w jakich czasach, jest niewątpliwą sztuką. Nonsensopedię uznaliśmy za wartość, którą należy pielęgnować, a Nonsensopedystów za elitę twórców uprawiających trudną sztukę, jaką jest humor. Oczywiście, Nonsensopedia w roku 2005-2006 była dosyć chaotyczna i trochę zaniedbana z powodu braku dobrej kadry admińskiej. Przypominała małą roślinkę na wysypisku śmieci, którą należało pielęgnować aby urosła. Na szczęście, dzięki przemyślanym ruchom administracyjnym i nowym ambitnym administratorom, w ciągu roku odchwaściliśmy ten portal z dziecięcych żartów i innych niepożądanych stron i zaczął rozkwitać. Wtedy to był jeszcze inny rynek, inny internet. Potrzeba było takich portali. Cieszę się więc, że przyczyniłem się do rozwoju Nonsensopedii. Gdy wszystko było już na dobrym torze, odszedłem. Zrobiłem sobie 6-cio letnią przerwę. Udzielałem się trochę na innych wikiach Wikii, ale z powodów osobistych musiałem to ograniczyć. W tym czasie byłem też aktywny w innej gałęzi rozrywki – na YouTubie i forach związanych z telewizją i kasetami VHS. Z humorem jestem może trochę na bakier, ale za to kocham ideę wolności w Internecie. Wolne media, idea wiki, wolne oprogramowanie, czysty altruizm w kontrze do bezdusznego kapitalistycznego świata korporacji rządzących rozrywką. Dlatego też, gdy po raz pierwszy wolność w Internecie została zagrożona poprzez próbę wprowadzenia w 2011 ACTA, w ramach protestu i z socjologicznej ciekawości, postanowiłem odświeżyć stare znajomości, odwiedzić dawne portale i zobaczyć, jak sobie radzą. (2011?, nie no, zapomniałem czy to był 2012 czy też 2011 Emoticon_silly.png) W każdym razie, w tamtym czasie zacząłem sobie przypominać o portalach, na których udzielałem się wcześniej. Kilka razy odwiedziłem także różne wiki, w tym m.in. Nonsensopedię. I pewnego dnia, były to akurat urodziny Nonsensopedii, czyli 17 września roku 2012 postanowiłem, że wrócę tu na kilka dni. Zostałem do dzisiaj. Z przeszłości pozostała tylko garstka moich znajomych. Poznałem za to całe mnóstwo nowych fajnych ludzi z Nonsensopedii i z innych społeczności Fandomu. Poznałem też niestety i złych, którzy trochę mi uprzykrzali życie. Mimo wszystko, po dziś dzień jestem tutaj i kieruję kilkoma wikiami, w tym moją rodzimą Nonsensopedią. Wolę nie wspominać o kilku wręcz spektakularnych akcjach zmuszania mnie do oddania "władzy" na Nonsensopedii. Choć większość osób i tak pewnie dobrze to pamięta. Lepiej skupiać się na pozytywach bycia członkiem wielkiej społeczności Wikian. Jako jeden z najstarszych członków społeczności, pamiętam początki zarówno Nonsensopedii, jak i samego Fandomu. Mogę porównywać dawne czasy z teraźniejszością. Dostrzegam ewolucję portalu, wady i zalety, wpływ kluczowych decyzji na rozwój, oraz błędów. Na dawnym Wikicities najfajniejszy był ten bliski i serdeczny kontakt ze staffami. Do Jimbo czy Angeli pisaliśmy zawsze, gdy była potrzebna jakakolwiek porada, a oni z niezwykłą uprzejmością zawsze nam doradzali. Brakowało polskiego wsparcia. Niekiedy, wytłumaczenie staffom specyfiki problemu wymagało nadludzkiego wysiłku, bowiem widać było tę różnicę kulturową pomiędzy nimi a nami. Nasza najlepsza administratorka i wkrótce biurokratka od 2006 roku – Szoferka miała szerokie ambicje. Zaczęła przełumaczać na język polski strony anglojęzycznego Wikicities. Wciągnęła w to także mnie. To dało podwaliny pod istnienie dzisiejszego polskiego CS. Powstanie polskiego Centrum Społeczności wraz z polskimi staffami i helperami było koniecznością dla rozwoju polskich wiki.
ZelDelet, pytając jeszcze od strony typowo osobistej, jak właściwie zareagowałeś, gdy pierwszy raz otrzymałeś uprawnienia administratora? Czy był to dla Ciebie moment, na który popatrzyłeś z zadowoleniem, a może jednak stwierdziłeś, że wraz z nowymi uprawnieniami pojawia się nowa odpowiedzialność? Czy też może obydwa te uczucia Tobie towarzyszyły?
To było tak dawno… pamiętam tę dosyć specyficzną sytuację. Nawet niekoniecznie chciałem tych uprawnień, ale Nonsensopedia nie miała biurokraty (jej założyciel Yossarian zniknął kilka miesięcy wcześniej) i pozostał na niej tylko jeden aktywny acz nieco zniechęcony już administrator (Zeartul). Zaproponowałem pomoc, szybko się dogadaliśmy, że w miarę swoich możliwości czasowych mógłbym mu pomóc w pousuwaniu wandalizmów. Od razu się zgodził. Najpierw jednak musieliśmy wspólnie napisać do staffów prośbę o to, aby przyznali komuś prawa biurokraty. Kolega Zeartul awansował na biurokratę, a ja na admina, a wkrótce również na biurokratę. Była to sytuacja kryzysowa gdzie nie działały jeszcze żadne procedury wyboru kandydata. Dlatego prawa otrzymałem dosyć szybko. Może nawet nie zdążyłem się nimi cieszyć, ponieważ mieliśmy mnóstwo roboty żeby doprowadzić portal do stanu używalności i zachęcić innych do pomocy, i to do końca roku (a był to schyłek grudnia). Nie wiedzieliśmy czy coś z tego będzie. Nie było nigdzie reklam Nonsensopedii i tylko cudem ludzie na nią trafiali... Może nie tyle była to jakaś wielka odpowiedzialność w tamtej chwili, co raczej próba spełnienia prośby Zeartula o wykreowanie Nonsensopedii. Było to raczej spontaniczne i szybkie działanie bez myślenia o zaszczytach i przywilejach. W dodatku byliśmy w okresie świąt Bożego Narodzenia i tym też żyliśmy. Prawdę mówiąc nie czuję, żeby to był jakiś ważny moment, aczkolwiek gdybym się wtedy nie pojawił, nie wiadomo co by się stało. Natomiast dzięki mojemu wsparciu i kontaktom, udało się zwerbować kilkoro użytkowników. Nawiązałem też pozytywne relacje z obecnymi tam użytkownikami i zachęciłem ich do aktywności. Wkrótce mieliśmy więcej nowych administratorów i coraz więcej pisarzy.
Wspomniałeś o różnych sytuacjach, z którymi miałeś do czynienia jako administrator. Które z nich uważasz jako te, które były pozytywne w Twojej pracy jako administratora, które dawały Ci satysfakcję z samego bycia administratorem, a które jako negatywne? Czy te sytuacje czegoś Cię nauczyły?
Sytuacje zdarzają się różne. Nigdy nie jest nudno. Zwłaszcza przed świętami, gdy odwiedzają nas starzy użytkownicy, dawni administratorzy portalu. Budzi to różne emocje. Czasami są konflikty, a czasami okazja do zaczerpnięcia porady od kogoś doświadczonego. Czasem trwa jakaś grupowa praca nad nowym pomysłem (opracowujemy wtedy zasady, opis, cel, uzasadnienie do przedstawienia podczas zebrania administratorów). Fajnie jest, gdy rada administratorów uzna dany pomysł za bardzo dobry. A jeśli akurat nic się nie dzieje, to lubię sobie poklikać. Oprócz sprzątania (kasowania stron, korekt linków itd.), gdzie mogę rzucić się w wir pracy i odreagować stres życia codziennego, lubię też pomagać nowicjuszom. Większość osób nie ma do tego cierpliwości, zwłaszcza gdy trafia się nam jakiś kompletny noob, ja natomiast widzę w każdym ogromny potencjał. Jeśli zdołamtak pomóc nowicjuszowi, że staje się dobrym pisarzem lub nawet materiałem na przyszłego moderatora czy admina, bardzo się z tego cieszę. Miałem taki przypadek w 2006, gdzie wierzyłem w potencjał pewnego znanego wtedy trolla. Z Nonsensopedii niestety wyleciał, ale założył własną wiki o swojej miejscowości i prowadzi ją sumiennie po dziś dzień. Ogólnie, im więcej mamy na projekcie nowych użytkowników i widać, że stosują się do naszych wskazówek, stając się coraz lepszymi edytorami, tym mamy większy powód do zadowolenia. Każdy wzrost liczby edytorów, czytelników i popularności Nonsensopedii napawa mnie radością. I odwrotnie, spadek popularności Nonsensopedii, odejście użytkowników i konflikty sprawiają, że czuję się źle. Najbardziej negatywnymi wydarzeniami są spiski. Niektórzy nie zdają sobie sprawy, że posiadanie przycisków wiąże się nie z nagrodą i prestiżem, lecz z obowiązkami. Dążą do wyimaginowanej "władzy" poprzez ohydne pomówienia, hejty czy intrygi, które niewiele dają prócz destabilizacji rytmu pracy na portalu. Mieliśmy przykład z 2016, który wstrząsnął nie tylko Nonsensopedią, ale wpłynął też na cały Fandom. Spiskowcy nie wygrali ale przez tę rozwałkę, długo nie mogliśmy się pozbierać. I to jest przykre. Bo należy pamiętać, że Nonsensopedia, tak jak i cały Fandom, jest dobrem wspólnym od każdego dla każdego. Nie jest miejscem wyrażania nienawiści ani polem bitwy o przywileje. Smutne jest, że znajdują się osoby, które tego nie rozumieją. "Pracujemy" w branży rozrywkowej i pobyt tutaj powinien być dla każdego rozrywką, czymś przyjemnym i fajnym. Nie jest dobrze usuwać stąd nikogo ani doprowadzać do jego odejścia. W sumie, od zawsze jestem łagodnym administratorem, który rzadko sięga po bana. Najpierw próbuję tłumaczyć i dopiero gdy widzę, że zachowanie użytkownika jest celowe, podejmuję decyzje o jego usunięciu. Czego się nauczyłem? Hm... że są ludzie, przychodzący tu tylko po to, żeby odreagować swoje nieudane realne życie. Że niektórzy są po prostu źli a ich celem jest czerpanie radości z niszczenia, hejtów i trollowania. Przekonałem się również, że cierpliwość popłaca, bo nie każdy, kto na początku wydaje się być nieogarnięty, takim pozostaje. Niektórym brak po prostu doświadczenia lub pewności siebie. Nierzadko przyczyną konfliktów jest złe traktowanie nowej osoby przez samą administrację. Przy odrobinie serdeczności możemy pozyskać sympatię nowego czytelnika/edytora a on może się cieszyć z poznawania portalu i fajnych ludzi. Bo najważniejszy jest pozytywny klimat i czerpanie radości z pobytu tutaj. No i najważniejsze – jak widać powyżej, nauczyłem się moralizować. Emoticon_silly.png Nie wiem, czy to dobrze, czy źle.
Powiedziałeś też coś o sytuacji polskiej społeczności w 2006 roku. Właściwie, jak bardzo ona się zmieniła, w porównaniu z 2018 rokiem? Jaką społeczność dało się dostrzec w 2006 roku, a jaką w 2018 roku? Czy uważasz te zmiany za pozytywne?
Zmiany w mentalności społecznej zachodzą od zawsze. Zmienia się sposób myślenia i działania narodów, grup, rodzin. Internet ewoluuje. Zmienia się zarówno jako rynek rozrywki, jak i zbiór jednostek i ich oczekiwań. Media i trendy się zmieniają, co wynika wprost z rozwoju cywilizacji. Nie wiem, czy akurat na lepsze, aczkolwiek widać że to, co dawniej było uważane za bardzo wartościowe, dzisiaj nie musi być tak postrzegane. Jeśli chodzi o społeczność Nonsensopedii, to jest ona niczym innym, jak zbiorem osób przychodzących z różnych środowisk, innych portali i grup. To od zawsze było tak naprawdę swobodne zbiorowisko nie podlegające żadnej selekcji. Wydaje mi się natomiast, że dawniej (gdy nie było jeszcze tylu innych źródeł rozrywki ani portali społecznościowych), ludzie świadomie gromadzili się wokół projektów odpowiadających ich hobby ("dołączę do tej grupy ponieważ pasuje do moich zainteresowań"). Teraz jest podobnie, ale wybór stał się znacznie większy i bardziej a zasadzie eksperymentu ("zobaczę, co to jest i czy fajne"). Na Nonsensopedię przychodziły osoby pragnące dzielić się swoim pozytywnym usposobieniem z innymi po to, aby stworzyć wirtualną paczkę kumpli złączonych wspólnym zainteresowaniem – dobrym humorem. Taki portal był niczym klub dla grupy znajomych, z którymi można fajnie spędzić czas i przy okazji stworzyć razem coś dla innych. Mieli poczucie, że są wyjątkowi i to właśnie oni kreują to miejsce, dzięki czemu ono też będzie wyjątkowe i ma szansę spodobać się innym. Było dużo luzu, zabawy, radości z bycia w grupie. Gawędy na kanale, otwartość, przemyślane żarty i fajne powiedzonka. Kultura, takt, poczucie więzi, "naszości". Chęć tworzenia świata wirtualnego. Teraz jest inaczej. Ten luz, kultura, chęć bycia w grupie fajnych ludzi i klimat zabawy gdzieś jakby trochę zniknęły. Ludzie nie szukają grupy przynależności wynikającej z ich zainteresowań, lecz jakiejkolwiek grupy żeby tylko oderwać się od negatywów realnego życia. Niby chcą coś tworzyć, ale nie wszyscy, niektórzy są nieśmiali i boją się krytyki. Coś na zasadzie "O, ciekawy portal, wpadnę i zobaczę co to jest i czy w ogóle jeszcze żyje. A jeśli mi nie wyjdzie, to ucieknę". Analogicznie podobnie jak z wyborem nowego produktu w supermarkecie. No i bardzo często zdarzają się osoby przychodzące tylko po to, żeby zrobić dramę albo wyrazić swoją agresję wobec czegokolwiek, co ich denerwuje w życiu. Oczywiście nie chcę tu generalizować, ale dostrzegam, że Internet jest przez młodszych traktowany jako bufor pomiędzy "złym życiem realnym pełnym zakazów" a "totalnym bezprawiem i wirtualną wolnością, gdzie można robić wszystko, niekoniecznie to co fajne". Inną sprawą jest moda. Mam wrażenie, że format encyklopedii się znudził. Młodzież woli coś prostszego, obrazki, memy. Wymaga szybkiej i niezbyt ambitnej rozrywki. Szukają filmików i śmiesznych fotek a nie ścian tekstu. W drugą stronę jest tak samo – łatwiej zrobić śmieszną grafikę czy filmik niż napisać ścianę tekstu.
Stwierdziłeś że dzięki swojej długoletniej aktywności jesteś w stanie ocenić decyzje podjęte przez FANDOM. Które uważasz za decyzje słuszne, a które za błędne? Dlaczego decyzje te oceniasz właśnie w taki sposób?
Niewątpliwie słuszny jest rozwój FANDOMU w kierunku wielokulturowości i wielojęzyczności. Podczas, gdy większość portali zachodnich skupia się przeważnie na działalności tylko na zachodzie i w niektórych największych państwach świata, FANDOM jest ogólnoświatowy i znany tak samo w Ameryce, jak i w naszej maleńkiej Polsce. FANDOM to obecnie chyba najlepszy darmowy hosting dla projektów wiki, z największym międzynarodowym sztabem specjalistów chętnych przyjmować nowe wiki i pomagać w ich promocji i rozwoju. Zaplecze techniczne jest wprost imponujące. To chyba o czymś świadczy. Co do błędów. Cóż, trochę razi w oczy fakt, że każda wiki jest niemal identyczna pod względem wizualnym. Brakuje indywidualności, zwłaszcza po zakończeniu wsparcia dla skórki monobook. Ponadto, gdy któraś wiki chce się promować w mediach społecznościowych, prędzej czy później musi przyznać, że jest częścią czegoś większego i nie jest w pełni niezależna. No i jeszcze sama koncepcja "fandom" może być dla niektórych nieco dziwna. Nie wszystkie obecnie działające tu wiki do niej pasują. Z "fandom" kojarzy się raczej zbiór grup fanowskich jakichś filmów, zespołów muzycznych, memów. Fanon humoru? Nie wiem... chyba niezbyt. Moim zdaniem, koncepcja fandomu sprawdza się doskonale do wiki związanych właśnie z filmami, serialami i utworami kulturalnymi. I takich jest tu najwięcej. Sam często korzystam, wyszukując szczegółowych informacji o danym serialu, których nie znajdę gdzie indziej. I to jest wspaniałe! Natomiast uważam, że bardziej uniwersalna była koncepcja Wiki Cities. Pasowały do niej wszelkie wiki, gdyż skupiała się nie na profilu tematycznym, lecz na społecznościach. Każda wiki była niczym miasto ze swoimi mieszkańcami. Najważniejsi byli użytkownicy a nie promocja tematu. Przy czym pamiętam, jak "trudno" było wtedy założyć własną wiki. Angela doradzała, że nowa wiki nie może mieć zbyt wąskiej tematyki. Wikia o jednym konkretnym filmie byłaby chyba niedopuszczalna. Bo ile stron mogłaby mieć? Jedynie wiki o Modzie na sukces byłaby dopuszczona, bowiem liczyłaby ponad 7K stron opisu samych odcinków. Emoticon_silly.png Nie wiem, czy odejście od tej koncepcji było błędem, czy sukcesem. Wiadomo, że było podyktowane koniecznością zmieniającego się rynku. A każdy podmiot rynkowy, niezależnie od tego, czy istnieje w świecie realnym, czy w wirtualnym, musi podążać za zmianami wynikającymi z rozwoju i za głosem ekonomii.
Przez czas Twojej aktywności ówczesna Wikia dwukrotnie wprowadzała edytory wizualne, które pozwalają na tworzenie treści bez znajomości wikitekstu. Raz zrobiła to w 2011 roku w autorskim edytorze wizualnym, a raz w 2013 roku w ramach pakietu zmian Darwin wprowadzono VisualEditor, który stosowany jest na projektach Wikimedia Foundation. W zasadzie, jakie masz ogólne zdanie na temat edytorów wizualnych? Czy sam korzystałeś kiedyś, choćby i dla testu, z edytora wizualnego?
Prawie nigdy nie korzystałem z edytorów wizualnych. Nie lubię ich. Wolę starszą metodę edycji.
Generalnie jako osoba o sporym doświadczeniu jako administrator – co poleciłyś komuś, kto dopiero takie przyciski otrzymał?
Największym grzechem nowicjusza jest chęć "władzy". Zarządzanie zasobami wiki oraz możliwość awansu/degradacji/zbanowania członka społeczności wydaje się czymś intrygującym. W realnym świecie nie jest to przeważnie możliwe, więc ludzie szukają tego typu zastępników w świecie wirtualnym. Dosłownie miałem przypadek, w którym grupka ludzi zafascynowanych serialem "Wspaniałe stulecie" porównała "władzę" biurokraty do sułtana, a administrację do wezyrów sprawujących rządy dyktatorskie w imieniu swego władcy. Cóż, oczywiście może tak być. Style zarządzania wikią mogą być przeróżne, zależnie od wyobraźni nieletniego "dyktatora". Natomiast, nie oszukujmy się, takie podejście nie jest normalne i niszczy społeczność. Młody administrator powinien przede wszystkim lubić to, co robi. Nie traktować bycia administratorem jako przywilej władzy czy zabawę. Powinien być świadomy swoich obowiązków i tego, że jest przedstawicielem portalu, w którym pełni funkcję administracyjną i to od jego decyzji i postępowania zależy los tegoportalu. Często musi słuchać głosu społeczności. Ale czasami też ma pokazywać, że to on jest tu administratorem i nie dać się zgnębić. Wbrew pozorom, nie jest to takie łatwe. Ważne jest więc również poczucie własnej wartości, cierpliwość i niezniechęcanie się ostrymi słowami krytyki. Na Nonsensopedii zrobiliśmy tak, że administrator zarządza uprawnieniami moderatorów. Dzięki temu może się poczuć niemal, jakby był biurokratą. Nie jest to złe rozwiązanie, bowiem zdarza się, np. w wakacje, że brakuje aktywnych biurokratów i administratorów do wykonywania koniecznych czynności. Przez kilka tygodni pozostaje aktywny tylko jeden administrator. Wiadomo, sam wszystkiego nie ogarnie. Może więc porozdawać uprawnienia moderatora każdemu, komu uzna to za stosowne i dzięki temu, patrolowanie wandalizmów oraz cykliczne czynności techniczne (czyli np. zmiany szablonów na zabezpieczonej Stronie Głównej, kontrola zabezpieczeń poszczególnych stron, kontrola statystyk, czuwanie nad głosowaniami i ich weryfikacja) mogą być wykonywane na bieżąco. Administrator sam organizuje sobie grupkę współpracowników z którymi coś tworzy. Jeśli nada uprawnienia moderatora niewłaściwym osobom i one np. pokasują nam artykuły, odpowie za to głową. To uczy administratora odpowiedzialności za dobór odpowiednio ogarniętych osób. Uczy budowania grupy współpracowników. Co jest niezwykle ważne w pracy na wiki.
Co poleciłbyś osobie, która na Fandomie dopiero rozpoczęła działalność?
Nie wiem. Od lat nie zaczynałem tu działalności i jestem de facto starszy od Fandomu. Emoticon_silly.png Mogę jedynie powiedzieć, że warto aby taka osoba zapoznała się z kanonami zasad i zachowań panującymi tutaj i nie zrażała się przy pierwszych niepowodzeniach i krytyce. Do społeczności wejść jest łatwo. Mamy dobrą atmosferę. Trzeba jednak uważać na niektóre osoby, a pojawiają się tu takie, lubiące mieszać i dezinformować. No i lepiej nie mieć zapędów dyktatorskich, bo zostanie się wyśmianym. A jeśli ktoś chce założyć swoją własną wiki zupełnie od podstaw, powinien wiedzieć, że będzie mu trudno. Musi mieć baaaardzo dużo zapału i cierpliwości, wiedzę na ten temat i kilku pomocników, oraz ustawioną stronę supportu jako stronę startową w swojej przeglądarce. Emoticon_silly.png Najgorsze, co można zrobić, to stworzyć kopię już istniejącego tematu. Lepiej jest tworzyć koalicje zaprzyjaźnionych wiki niż wrogą konkurencję. Wtedy ma się szansę na połączenie sił i społeczności kilku podobnych wiki.
Pytając generalnie – czy uważasz, że aktywność na Wikicities/Wikii/Fandomie wniosła coś do Twojego codziennego życia? Czy nabyłeś nowych umiejętności, z których korzystasz w tym życiu?
Dawno temu, gdy byłem jeszcze wypytywany o swoje hobby, mogłem się chwalić współpracą w internetowym wolontariacie i znajomością Mediawiki. Czasami pomagało mi to w uzyskaniu piątki na studiach u starych profesorów nauk społecznych (którzy oczywiście nie mieli pojęcia, co to wiki, ale z jakiegoś powodu imponowało im to). Nabyłem też umiejętność szybszego usuwania... jedzenia z lodówki. W pewnym sensie, dowiedziałem się więcej o problemach życia wirtualnego. Przekonałem się, że jestem zaufaną osobą, której obcy ludzie po dość krótkim czasie są w stanie nadać wysokie uprawnienia i powierzyć opiekę nad własnym dziełem. Nauczyłem się także, że coś, co jest niematerialne, może mieć swoją konkretną wartość, której utrata byłaby wręcz krzywdząca. I zauważyłem, że młody człowiek bardzo mocno pragnie gdzieś przynależeć, a każda krytyka czy próba odrzucenia, staje się jego realnym dramatem. Natomiast im człowiek jest starszy, tym mniej mu zależy na przynależności do jakichkolwiek grup. Mam tu na myśli oczywiście grupy internetowe.
Święte wojny – kawa czy herbata?
Najlepiej mleko, ale widzę, że nie ma tu takiej opcji. Pomyślcie nad nią w przyszłości. Emoticon_wink.png
Dotarliśmy do końca wywiadu. Emoticon_happy.png Czy chciałbyś kogoś pozdrowić?
W takim razie dzięki za wywiad i za to, że po jego przeczytaniu wciąż masz się dobrze. :wink: Skoro mogę, to pozdrawiam... wszystkich! Miłych wakacji!!

I w ten sposób dobiegł końca wywiad z użytkownikiem ZelDelet. Dziękuję mu za zmierzenie się z moimi pytaniami! Jeżeli ktokolwiek miałby pytania do ZelDeleta, może zadawać je w komentarzach pod wywiadem. ;)

A tymczasem chciałbym zaprosić na wywiad za dwa tygodnie, który z racji nieobecności Luqgrega również poprowadzę ja. ;) Czekamy też na zgłoszenia kolejnych osób, z którymi warto byłoby przeprowadzić wywiad. Jeżeli uważasz, że znasz taką osobę, wypełnij formularz na Centrum Społeczności:Wyróżnij użytkownika!